Przesłuchanie Michała Wypija przed Komisją Śledczą ds. Wyborów Kopertowych: "Nie żałuję swoich zeznań"

Michał Wypij, dawny parlamentarzysta Porozumienia, zwrócił na siebie uwagę wielu osób swoimi zeznaniami i postawą podczas przesłuchania przed Komisją Śledczą ds. Wyborów Kopertowych. Nawet ci, którzy wcześniej wyrażali poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości, zdają się być teraz zaintrygowani jego postępowaniem i motywacjami.

W styczniu tego roku, przed wspomnianą komisją, zeznawał Michał Wypij. Były poseł i bliski współpracownik Jarosława Gowina – wicepremiera z okresu rządów PiS, opowiedział o próbach wpływania na niego i jego rodzinę przez członków partii rządzącej w kontekście wyborów kopertowych.

W czasie przesłuchania Wypij ujawnił, że Mariusz Kamiński, skazany i osadzony koordynator służb specjalnych, groził mu więzieniem lub zniszczeniem. Jak wynikało z jego słów, politycy PiS, niechętnie nastawieni do wyborów kopertowych, byli zapraszani na spotkania – czasem na ulicę Nowogrodzką, innym razem do rezydencji premiera przy ulicy Parkowej. Tam otrzymując jasny sygnał, że sprzeciw wobec planowanych działań może mieć dla nich poważne konsekwencje. Te fakty były zdumiewające dla wielu osób.

Po przesłuchaniu Wypija, Dariusz Joński – przewodniczący komisji, podkreślał jak druzgocące są te zeznania. Zdaniem polityka, kolejny świadek zilustrował jak działania partii rządzącej wyglądały od środka.

Teraz, kiedy emocje po owych zeznaniach opadły, udało się przeprowadzić rozmowę bezpośrednio z samym Michałem Wypijem. Były parlamentarzysta Porozumienia odpowiadał na pytania Anety Malinowskiej z Dziennik.pl, która chciała wiedzieć, czy po tak mocnych wypowiedziach bał się o swoje bezpieczeństwo i swojej rodziny.

W odpowiedzi Wypij podkreślił, że najważniejszym dla niego było przedstawienie prawdy o próbie przeprowadzenia nielegalnych wyborów w kwietniu i maju 2020 roku. Podkreślał, że czuł obowiązek ujawnienia prawdy na rzecz tych, którzy zachowali się godnie, mimo iż zdawał sobie sprawę z tego, że jego opór może zaważyć na jego przyszłej karierze politycznej. W swoich ostatecznych uwagach podkreślił także, że ujawnił prawdziwe intencje PiS-u, które polegały na utrzymaniu Andrzeja Dudy na stanowisku prezydenta za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia i życia Polaków.